O autorze
Rocznik 1937, od roku 1962 dziennikarz PAP, potem Kuriera Polskiego,( z-ca red. naczelnego) i PA Interpress ( w latach 1979-84 korespondent w Czechosłowacji i na Węgrzech), współpracownik BBC, prasy polskiej, czeskiej, słowackiej i chorwackiej. Dziś stały korespondent czeskiego czasopisma Tyden.

Patrzeć na ręce?

Otrzymałem właśnie list z Nowego Jorku od tamtejszego patomorfologa. Okazuje się, że rozpoczynające się wkrótce u nas ekshumacje wywołują zainteresowanie także za oceanem.

List odnosi się do dwu spraw: powołanych przez polską prokuraturę biegłych, zagranicznych specjalistów od ekshumacji oraz ....ostrzeżenia. Autor dziwi się , że jako biegłych powołano osoby, o których, jako o postaciach wybitnych, zagraniczny świat nic nie wie.

Można w to oczywiście uwierzyć, ale można też założyć, iż krytykującym kieruje np, zwyczajna zazdrość. Natomiast druga sprawa jest bardziej bulwersująca. Autor listu opisuje wiele nieprawidłowości, jakie się wydarzyły w USA, a były związane z ekshumacjami. Zdarzało się, pisze autor, że dowody przestępstwa były w laboratorium kontaminowane (zanieczyszczane) czy choćby podrabiane.

Dlatego też autor sugeruje mi, aby podczas ekshumacji zwłok mojej Żony( wewnątrz prosektorium) obecny był patomorfolg wskazany przeze mnie, reprezentujący mnie. Dotyczy to także inspektora, który powinien zweryfikować sterylność fartuchów , czepków, rękawic, obuwia, a więc rzeczy, które są nakładane nie w prosektorium, ale w innym pomieszczeniu.Łatwo bowiem, zdaniem autora, coś podrzucić, coś przemycić. Coś zanieczyścić.

Autor każe więc mi patrzeć na ręce tych wszystkich, którzy będą mieli z ekshumacją do czynienia. Zastanawiam się czy nie ma w tym przesady, ale istnieje przecież powiedzenie , że trzeba dmuchać także na zimne.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...